Archiwum, czyli wszystkie zapiski
Przerwa2010-06-23
Co tu wiele mówić, czas na przerwę. Jeszcze przed Tiomilą zaczęł mnie pobolewać mięsień dwugłowy. Najgorsze było to, że uniemożliwiało to bieganie w lesie na pełnej prędkości. Także na Mistrzostwa Polski pojechałem tylko dlatego, że bilet  i tak miałem już zamówiony parę tygodni wcześniej.

Więc po kolei:

Sprint, czyli bieganie po terenie, na którym spędziłęm 5 lat studiów (starałem się go unikać jak mogłem, ale coś w głowie zawsze zostało). 9. miejsce z 45sekundową stratą do Banana nie jest wynikiem fatalnym, biorąc pod uwagę okolicznoiści. Mogłoby być nawet trochę lepiej gdyby nie zamknięta brama.

Middle, czyli bieganie po mapie, która w cywilizowanym kraju nie zostałaby dopuszcona do zawodów tej rangi. No ale żyjemy (w zasadzie żyjecie) w takim kraju a nie innym i musimy sobie radzić. Teren niestety wymagał używania prawej nogi, więc tym razem nie było już tak dobrze jak po płaskim. Ból, przez który traciłęm 95% koncentracji spowodował jeszcze dodatkowe błędy. 13. miejsce. Ehhh.

Sztafety, czyli Śląsk znowu górą. Po biegu średniodystansowym, a w zasadzie w jego trakcie, podjąłem decyzję, że niezależnie od rywalizacji z Jańcią (który i tak paroma sekundami w middlu wygrał) sztafety musze odpuścić. Jańcia spisał się wyśmienicie i wraz z Wojtasem i Kowalem wypełnili normę. Tak miało być.

Jukola, czyli trenerowanie. Do Finlandii wybrałem się zdecydowanie nie jako zawodnik. Jeszcze we wtorek musiałem wyperswadowywać, że w obecnym stanie nie nadaję się nawet na najkrótsza zmianę w I sztafecie. Ewentualnie mogłem przetruchtać coś w II składzie. Tak więc wysłano mnie do takich zadań jak pilnowanie lamp, zmiany emitów, rozstawiania namiotu, prowadzenia busa itd. I muszę przyznać, że taka robota mnie pewnie bardziej wymęczyła, niż gdybym biegał. Przez 34h tylko 30min snu. Nawet na wesołym promie między Helsinkami a Sztokholmem się bardzo oszczędzałem, bo jakoś trzeba było wrócić.

I tura wyborów, czyli wizyta w ambasadzie. Placówka położona w pięknym miejscu i nawet trochę ludzi było. Niestety, wynik wyborów nie daję mi takiego spokoju, żebym odpuścił sobie II turę i będę zapie... do Malmo, co wcale mi się nie widzi. W końcu w przypadku zwycięstwa hodowcy zwiąrząt futerkowych (gdybym nie głosował) nie mógłbym też później krytykować, a tego nie przeżyję.

Plan treningowy, czyli rehabilitacja. Maks 2 wyjścia na bieganie w tygodniu, a tak to rower i pływanie. Woda w jeziorach wyśmienita, także zwiedzam powoli te okoliczne. Na dłuższe pływanie w morzu jeszcze chyba za wcześnie. Dziś zdobyłem jedną wysepkę, ale z powodu dość długiego wężowego ogona szybko się z niej zmyłem z powrotem do wody.



Żyję, żyję , żyję, żyję...2010-06-09
Ale co to za życie...

Karlskrona ciągle wypina swoją dupę jeśli chodzi o stałe zatrudnienie. Co prawda cały czas mam co robić na praktykach (choć fakt pisania tego posta w czasie godzin pracy i to, że przyszedłem dziś do biura o 10.30 mogłoby świadczyć inaczej). I wszystko byłoby fajnie i miło, bo jestem sobie panem i władcą, i robię to co uważam za potrzebna w projekcie, gdyby na konto wpływało 3 razy wiecej niż wpływa...

No ale cóż, koniec tych żali.

W weekend biegam MP, ale bez żadnych oczekiwań. Od paru tygodni zmagam się z kontuzją prawej nogi (praktycznie całej) i ogólnie nie chce mi się. Jak będzie trzeba to zmobilizuję się na sztafety i pobiegam na 120% obecnych możliwości, tylko i aż tyle.

Dużo ciekawiej wyglądają walki na froncie promocji orienteeringu. Już od jakiegoś czasu dostępny jest filmik promujący OS, a od paru dni prowadzonę są bardziej wytężone działania rozpowszechniająco-informujące koordynowane przez Sławka Cyglera.

Jako współtwórca akcji publikuję więc treść:

Pojawił się już film o Orientacji Sportowej: http://vimeo.com/11652305! Obejrzyj, pokaż rodzinie, znajomym, a 14 czerwca w poniedziałek, ustaw w opisie na Gadu-Gadu link do filmu. Znajdziesz go również w odświeżonej zakładce Orientacja Sportowa na stronie PZOS (http://orienteering.org.pl)

Jeśli chodzi o dalsze działania, to pojawił się i dalej pracuję nad panelem dla klubów. Już teraz, mając hasło, zmienić i dodać parę dodatkowych informacji o klubie i zawodnikach. No i planowane są dodatkowe udogodnienia dla zalogowanych. Wszystko w kierunku konceptu Web 2.0 (wiem, wiem, że już myśli się o Web 3.0). Chodzi o jak największe odciążenie biura PZOS od wprowadzania poprawek i zmian. No i strona ma żyć!

Kolejna rzecz to fangrupa orienteering.org.pl na Facebooku. Tym też zajmuje się Sławek (+ Jolka). Cel jest prosty - mamy mieć więcej fanów niż mają sympatycypis.pl




Klątwa prezydencka2010-04-26
Od wtorku wieczora choruję. W środe leżałem nieżywy z gorączką, straszliwym bólem w kościach i mięśniach. A głowa mi eksplodowała. Czwartek zwlokłem się do pracy na 3h, w piątek pojechałem na nasze orionowskie zgrupowanie przedtiomilowe. Nocnych SM niestety nie byłem w stanie biegać. W sobotę zrobiłem tylko delikatny trening w lesie, podobnie zresztą w niedzielę (traska 6.4km w ramach sztafet Stigtomten). Także prawie tydzień treningu w plecy. Może mi to na dobre jeszcze wyjdzie...

Oleksandr Kratov zdobył złoto! Szczwana nocna bestia z niego.
A Wojciech Kowalski na sztafetach zeżarł, pochłonął, zniszczył, Martina Johanssona na końcówce ostatniej zmiany. 

Na 10mili biegam 8mą zmianę. Będzie trzeba zapie.......
Dziś jest już relatywnie dobrze, pozostał jeszcze straszny kaszel...




Hipokryzja2010-04-20
Jak już wczesniej napisałem chciałbym odnieść się do wydarzeń ostatnich paru dni. Nie do samej katastrofy, ale do tego, że ktoś mi próbuję coś wmówić. A że aż tak stary jeszcze nie jestem, to pamiętam co działo się w ciągu ostatnich 8 lat (Lech Kaczyński został wybrany na prezydenta Warszawy w 2002). W okres solidarnościowy nie wnikam, ale wiadomo, że osób które więcej zrobiły dla uzyskania wolności jest całkiem sporo i nie sądzę by je ktoś z tego powodu na Wawelu chował.

Wiem że w naszej kulturze mamy zwyczaj nie mówić źle o zmarłych, ale albo się mówi prawdę, albo milczy.

Tak więc:

Mąż stanu, prezydent całego Narodu?


Przypominam tylko pierwsze słowa wypowiedziane przez Lecha Kaczyńskiego po ogłoszeniu wyników wyborów 2005 –Panie Prezesie, melduję wykonanie zadania!.
I przez te 4,5 roku nic się nie zmieniło. Prezydent Kaczyński był prezydentem może góra 30% Polaków. Nawet Aleksander Kwaśniewski potrafił się czasem zdystansować od SLD.

Lubiany za granicą przez Merkel, Sarkozego i Berlusconiego?

Wizyty zagraniczne w tych 3 krajach z ostatnich 3 lat:
2008- jedna wizyta we Francji (parada wojskowa z okazji 14 lipca, czyli to co lubił), Niemcy zero (Niemczech! Naszego najważniejszego partnera handlowego!)
2009- połączona 1 wizyta we Francji i Niemczech, 1 we Włoszech, a w zasadzie w Watykanie (tam też lubił się pojawiać, ciekawe czemu)
2010-nic

Do tego obrażanie się i odwoływanie wizyt z powodu jakiś nieprzychylnych artykułów w lokalnych gazetach. Gdzie tu interes narodowy, gdzie tu umiejętność przezwyciężenia swoich animozji dla dobra ogółu?

A i zostają spotkania w Brukseli, gdzie nie sądzę by chętnie rozmawiał sobie z przedstawicielami najważniejszych krajów UE.

Pamięta ktoś jak wprowadził w konsternacje wszystkich zgromadzonych przywódców w trakcie ważnych negocjacji wychodząc by zadzwonić do brata z pytaniem o decyzję? Przypominam, że Jarosłąw nie był wtedy premierem, tylko szefem partii.

Więc jeszcze raz pytanie: Prezydent całego Narodu?
Prezydent PiSu i Rydzyka! Polityka lubienia i nielubienia, polityka odznaczeń (jednym dam, a drugim nie) i muzeum Powstania Warszawskiego. Nic więcej. Jak na możliwości funkcji prezydenta takiego Narodu jak nasz(i prezydenta Warszawy) to stanowczo za mało.

Nie pozwólmy by nawet najtragiczniejsze wydarzenia przysłaniały nam prawdę.

Dlatego nie dziwmy się, że ktoś za granicą juz sobie na temat tragedii satyrę uprawia. Tam poziom hipokryzji jest troszeczkę mniejszy no i ludzie już trzeźwiej patrzą na całą sytuację

A jeśli któryś z kandydatów chce kontynuować dzieło Lecha Kaczyńskiego, to gratuluję dość nisko zawieszonej poprzeczki.

Teraz przynajmniej wiadomo, że sceny trzeba zejść z hukiem, w dobrym miejscu i o dobrym czasie.

Mam nadzieję, że nikogo tu nie uraziłem, a jesli nawet to już jego problem. Przypominam, że oceniam nie tragedię (która mnie też poruszyła), ale dokonania ostatnich lat i to co teraz próbuje się wykreować.



2 tygodnie do Tiomili2010-04-18
Coraz mniej czasu do jednego z ważniejszych startów dla klubu w tym roku. Na wytrenowanie techniczne nie ma co narzekać, trochę gorzej ze współpracą z ciałem. Wszystko wolno, wolno i ociężale. Do tego nie ma biegu w lesie, gdzie nie wykręcałbym stopy i później musiał biegać jak jakaś panienka między tymi kamieniami.  Dziś, pomimo plastrów, bardzo ostrożnie musiałem biec od 1/4 trasy...Materiał się starzeje...

Wczoraj dość krótki klasyk skończyłem na 3cim miejscu 4min za Oleksandrem Kratovem i 3min za Danielem Nilssonem (tak więc podium Orionowe).

mapa z zawodów z przebiegami

Dziś na middlu było trochę gorzej i pomimo dość przyzwoitego biegu od strony technicznej, strata do jednego z najlepszych obecnie biegaczy była niesatysfakcjonująca.

Jutro koniec żałoby, więc dziś jeszcze niczego nie będę pisać. A chciałem coś naskrobać jak ja to wszystko widzę, szczególnie z odległości morza.




Archiwum, czyli wszystkie zapiski